Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
11:58
Była bardzo wysoka, nosiła spodnie do sandałów, albo baletki do sutych spódnic, potrafiła wypić każdy mocny trunek w każdej ilości, dwa razy poroniła, pisywała opowiadania o zwierzętach, malowała jeziorne pejzaże, zaczynała już hodować tego raka, który miał ją zabić w wieku lat trzydziestu trzech i wydawała mi się beznadziejnie nieatrakcyjna. Wystawcie więc sobie moje zaniepokojenie, gdy na kilka sekund przed odjazdem (ona i ja staliśmy w korytarzu) Jean wiecznie drżącymi palcami wzięła mnie za skronie i ze łzami w promiennych niebieskich oczach spróbowała - bez powodzenia - przywrzeć ustami do moich ust. - Szerokiej drogi - powiedziała. Ucałuj ode mnie swoją córkę. Huk piorunu wstrząsnął domem, a ona dodała: - Może gdzieś, kiedyś w jakichś mniej żałosnych czasach znów się spotkamy. - (Jean, czymkolwiek i gdziekolwiek jesteś, w ujemnej czasoprzestrzenie czy w dodatnim duszoczasie, wybacz mi całą tę scenę, łącznie z nawiasem).
— V. Nabokov, 'Lolita'
Reposted fromgabrysiowa gabrysiowa viaznikajac znikajac

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl